Doświadczanie przemijania z naturą

Im bliżej jestem natury, tym wyraźniej widzę, jak bardzo oddaliliśmy się od jej naturalnych cyklów. Wpływ faz księżyca czy zmiany pór roku, nie mają już dla nas takiego znaczenia. Pozwól, że zapytam, czy pamiętasz jeszcze, kiedy ostatnio obudził Cię śpiew ptaków albo promyk słońca?

Czuję, że mój dzisiejszy wpis na blogu będzie nieco inny od poprzednich. A to dlatego, że  nadal pozostaję pod pozytywnym wpływem naszego ostatniego wyjazdu z chłopakami pod namiot w okolice Lasów Mirachowskich. Plan na weekend był prosty – szukamy miejsca w lesie na bezpieczny nocleg dla matki z dziećmi 😉 a następnie otwieramy mapę i sprawdzamy co warto zobaczyć w najbliższej okolicy.

Chłopaki, od momentu wyjścia z samochodu, wiedzieli co będą robić – „włączyli” swój naturalny program, pt.: LAS jest W NAS. Ja, dla siebie, zaplanowałam, aby nie używać zegarka, a jedynie wsłuchiwać się w rytm dnia i w odgłosy natury (nocne koncerty żab i pohukiwania włochatki ), „trzymać się” wschodów i zachodów słońca. Chciałam być ciekawą tego co dookoła, a potem te skrawki emocji poskładać i „zapamiętać w sobie”.

Acha, chciałam się podzielić z Wami jeszcze jedną ważną informacją odnośnie minionego weekendu. W sobotę rano, jak co roku o tej porze, posadziliśmy drzewo w lesie, w ramach zaplanowanej akcji Nadleśnictwa Gdańsk. Na miejscu okazało się, że będą to dęby! które są bardzo wymagające i potrzebują wyjątkowej gleby, aby wzrosnąć. Kiedyś, na terenie województwa pomorskiego było ich mnóstwo, a lasy zwane knieją były naszym skarbem. Obecnie znalezienie dębu w lesie graniczy z dużym szczęściem. Wrażenie, jakie pozostaje po posadzeniu nawet kilku drzew „dla pokoleń” jest tym z gatunku wyjątkowych.

Ale to co było tzw. „kropką nad i” to nasze spotkanie z innym dębem, który jest najstarszym i największym pomnikiem przyrody w Polsce. W okolicach wsi Krępkowice, rośnie ponad 700 letni Dąb Świętopełk, nazwany tak na cześć księcia gdańskiego. Samotny, dostojny, nadal pełen życia. Poczułam, że w ten sposób dotknęliśmy, dosłownie i w przenośni, cyklu i złożoności natury. Nasiono to dopiero początek drogi. Potrzebne są także warunki niezbędne do przetrwania. A na końcu śmierć, która w przypadku natury, może być początkiem innego życia. Tę wiedzę o cyklu życia dostajemy od niej jakby „w pakiecie”.

Rozmawialiśmy długo o tym doświadczeniu podczas naszej powrotnej podróży do domu, ale także:

  • o naszym udziale w aktywnej ochronie i rozmnażaniu się płazów,
  • o spotykanych na plaży martwych ptakach i kościach zwierząt,
  • o tysiącach drzew powalonych przez nawałnicę ,
  • o miliardach lat zaklętych w znalezionym na plaży bursztynie,
  • o kręgu życia w przyrodzie, jego kruchości i oczywistości śmierci.

To był bardzo nostalgiczny weekend.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *