Zamiast wstępu, czyli dlaczego piszę

Jak byśmy mieli pojechać do Hiszpanii na ponad dwa lata całą rodziną, to co byś powiedziała? To pytanie wybrzmiało w naszym domu, kiedy Tytus miał dwa latka a starszy Tymon skończył właśnie pięć.  Myślisz sobie – dobrze, przecież wiedziałaś, planowałaś od dawna, że tak się to skończy, że wyjedziesz, oderwiesz się od domu i polecisz z dziećmi w świat. Ale czemu to już, tak szybko, teraz, dzisiaj mam zadecydować?

Każda rodzina ma swój kod, system.  Nasza wersja rodzinna  „1 lub 2 +2″ oznaczała, że tato, mąż,  jest  dalej od NAS, od domu, daleko.  Ta wersja trwała od urodzenia Tytusa, młodszego syna, aż do momentu, kiedy zrozumiałam, że najsilniejsi, najzdrowsi  jesteśmy w systemie „2+2”. Ocknęłam się, na szczęście.

Co na to chłopaki? Zachwyceni  pomysłem – wreszcie weekendy z tatą! A JA? Od kilku lat moje życie wydawało się poukładane na półkach, w szufladach, na kupkach… Dzieci w cudownym przedszkolu, ja odzyskałam kilka godzin czasu dla siebie w ciągu dnia. Zaczęłam myśleć  – może wrócę do pracy i aktywności pozadziecięcej? Ciągle tylko „te dzieci”, „co z dziećmi”, „gdzie z dziećmi”… Kocham swoje dzieci! Kocham swoją rodzinę! Ale gdzie JA w tym wszystkim?

Pojechaliśmy.

Byliśmy TAM ponad dwa lata. Mąż w pracy. Chłopaki poza szkołą, w edukacji domowej.  Ja 200% czasu z dziećmi, 5% czasu dla siebie „poza dziećmi”. Znowu byliśmy rodziną w systemie „2+2”. Ale to co się wydarzyło w tym czasie zupełnie zmieniło mnie i moje JA. Galicja to region w Hiszpanii, w którym natura zachwyca – wszechobecny ocean, plaże, wiatr, słońce i parki narodowe. Ta możliwość obcowania z przyrodą  w połączeniu z otwartością na innego człowieka, kulturą bycia we wspólnocie mocno wpłynęła na moją zmianę. Kiedy pierwszy raz zabrałam swoich chłopaków do lasu czy na plażę, myślałam, że to ja chcę im coś pokazać i czegoś nauczyć.  Minęło kilka tygodni, kiedy zauważyłam, że po pierwsze, to dzieci są dla mnie przewodnikami po tym naturalnym świecie nauki. A po drugie to ja potrzebuję się otworzyć i odbudować relację z przyrodą, a dzieciom nie przeszkadzać 😉

Dzisiaj jestem w domu, ale ta chęć przygody trwa we mnie nadal 😉 Dzieci odnalazły już swój świat, wróciły do rytmu szkolnego, a ja nie mogę się zatrzymać. Dlatego ten blog, to miejsce, w którym opowiadam o doświadczaniu zmiany w sobie i w naszym systemie rodzinnym poprzez odbudowywanie relacji z naturą.  Przez prawe trzy lata doświadczaliśmy wolności od zegarka i systemu, pozostając w bardzo bliskim kontakcie z ziemią, wodą, powietrzem. Wierzę, że choć część z tego stylu życia uda nam się zatrzymać i zachować.

Dziękuję, że odwiedziłaś/-eś moją stronę i zapraszam, abyś pozostał/-a ze mną na dłużej.

 

8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *